Blog
O zarządzaniu i nie tylko...
Wtorek, Styczeń 14, 2025, 13:31
Dzisiaj jeszcze jeden punkt do wczorajszego wpisu
Manipulacje
We wspólnotach bardzo często dochodzi do maniulacji. I to z różnych stron i na różnym poziomie. Sąsiad który chce zachować zajęty bezpodstawinie garaż potrafi manipulować innymi by ich skłócić i odwrócić ich głowy od tematu garażu. Sąsiadka która ma największe opłaty (bo ma największe mieszkanie w całym budynku) manipuluje rozliczeniami i próbuje udowodnić sąsiadom że to niesprawiedliwe by tylko oszczędzić kilka złotych na opłatach. Mieszkaniec który mieszka na parterze ignoruje potrzebę remontu przeciekającego dachu i manipulując emocjami stara się odwlec remont dachu w czasie. Pani która została odwołana z jednoosobowego zarządu i czuje się odsunięta od "władzy" unika rozliczenia jej z podjętych decyzji, podpisanych dokumentów i opłaconych faktur (straty wspólnoty na blisko 100 000zł) manipulując emocjami (skłóca sąsiadów z zarządcą) i unikając rozliczenia jej z podjętych decyzji poprzez robienie z siebie ofiary i szukanie poparcia u innych niezadowolonych z działań zarządcy. Niezadowolona mieszkanka która od kilkunasu lat nie płaci żadnych opłat za mieszkanie i która została pozwana z tego tytułu do sądu manipuluje faktami i próbuje przedstawiać się jako ofiarę działań zarządcy który w imieniu wspólnoty skierował pozew do sądu.
Są też inne wydawałoby się błahe manipulacje by osiągnąć jakieś mniejsze korzyści, np. wykonać drobne remonty czy naprawy na koszt wspólnoty, przeprowadzić serwis prywatnego kotła z funduszu remontowego, wymienić uszczelki w prywatnym oknie na koszt innych mieszkańców, podłączyć i ustawić nowy telewizor bezpłatnie przez serwisanta wspólnoty, itd.
Są też manipulacje spotykane bardzo często ze strony zarządu. Niektórzy uważają, że skoro są w zarządzie to mają większe prawa i mogą rządzić innymi, "zwykłymi" współwłaścicielami. Uważają że ich głos jest ważniejszy i priorytetowy. Satwiają swoje wymagania, wywyższają się w swojej wspólnocie, domagają się lepszego traktowania i wykonywania dla nich określonych czynności - oczywiście bezpłatnie 'bo ja jestem w zarządzie i mi się to po prostu należy'. W najbliższym czasie opiszę takie manipulacje jednej z pań bo było ich aż tyle w jej kadencji, że mógłbym je opisać na kilkunastu stronach a i tak nie wyczerpałbym tematu. Żeby was zaciekawić podam tyko jeden przykłąd - pani ta od dłuższego czasu nie chodziła na zebrania wspóloty bo wiedziała, że wspólnota oczekuje rozliczenia jej kadencji, ale doskonale manipulowała innymi i jak już nie miała argumentów to zawsze sugerowała że zarząca podmienił dokumenty bo ona nie pamięta żeby takie uchwały były głosowane (przypominam, że sama nie chodziła na zebrania więc jak mogła pamiętać głosowania w których nie uczestniczyła?) I część ludzi jej wierzyła.
Żeby być sprawiedliwym muszę też poruszyć temat manipulacji przez zarządców. Tutaj też zdarzają się czarne owce. Dawniej jak rozpoczynałem działalność w tej branży istniało coś takiego jak etyka zawodowa i komisja która badała wszystkie zgłaszane jej przpadki. Decyzją tej komisji można było nawet stracić uprawnienia do wykonywania zawodu zarządcy. Teraz nastąpiło "uwolnienie" zawodu i nie trzeba mieć żadnych uprawnień, predyspozycji, nie trzeba mieć nawet podstawowej wiedzy. Nikt nikogo nie sprawdza i nie weryfikuje. Pisałem już kiedyś o tym. Uważam, że Państwo powinno być jak najmniej zbiurokratyzowane. Popieram otwarcie zawodu na "świeżą krew" i uważam, że rynek weryfikuje najlepiej, ale sam spotykam się z działaniami administratorów którym sam dałbym czerwoną kartkę i dożywotni zakaz wykonywania zawodu. Chociażby za brak podstawowej wiedzy i manipulowanie ludźmi w celu osiągnięcia prywatnych korzyści. Jak będę miał więcej czasu to opiszę wam przykłady działań młodego chłopaka, który w celu przejęcia wspólnoty douszcza się kłamstw i to prostych do wykrycia w kilka minut nawet dla laika
Manipulacje
We wspólnotach bardzo często dochodzi do maniulacji. I to z różnych stron i na różnym poziomie. Sąsiad który chce zachować zajęty bezpodstawinie garaż potrafi manipulować innymi by ich skłócić i odwrócić ich głowy od tematu garażu. Sąsiadka która ma największe opłaty (bo ma największe mieszkanie w całym budynku) manipuluje rozliczeniami i próbuje udowodnić sąsiadom że to niesprawiedliwe by tylko oszczędzić kilka złotych na opłatach. Mieszkaniec który mieszka na parterze ignoruje potrzebę remontu przeciekającego dachu i manipulując emocjami stara się odwlec remont dachu w czasie. Pani która została odwołana z jednoosobowego zarządu i czuje się odsunięta od "władzy" unika rozliczenia jej z podjętych decyzji, podpisanych dokumentów i opłaconych faktur (straty wspólnoty na blisko 100 000zł) manipulując emocjami (skłóca sąsiadów z zarządcą) i unikając rozliczenia jej z podjętych decyzji poprzez robienie z siebie ofiary i szukanie poparcia u innych niezadowolonych z działań zarządcy. Niezadowolona mieszkanka która od kilkunasu lat nie płaci żadnych opłat za mieszkanie i która została pozwana z tego tytułu do sądu manipuluje faktami i próbuje przedstawiać się jako ofiarę działań zarządcy który w imieniu wspólnoty skierował pozew do sądu.
Są też inne wydawałoby się błahe manipulacje by osiągnąć jakieś mniejsze korzyści, np. wykonać drobne remonty czy naprawy na koszt wspólnoty, przeprowadzić serwis prywatnego kotła z funduszu remontowego, wymienić uszczelki w prywatnym oknie na koszt innych mieszkańców, podłączyć i ustawić nowy telewizor bezpłatnie przez serwisanta wspólnoty, itd.
Są też manipulacje spotykane bardzo często ze strony zarządu. Niektórzy uważają, że skoro są w zarządzie to mają większe prawa i mogą rządzić innymi, "zwykłymi" współwłaścicielami. Uważają że ich głos jest ważniejszy i priorytetowy. Satwiają swoje wymagania, wywyższają się w swojej wspólnocie, domagają się lepszego traktowania i wykonywania dla nich określonych czynności - oczywiście bezpłatnie 'bo ja jestem w zarządzie i mi się to po prostu należy'. W najbliższym czasie opiszę takie manipulacje jednej z pań bo było ich aż tyle w jej kadencji, że mógłbym je opisać na kilkunastu stronach a i tak nie wyczerpałbym tematu. Żeby was zaciekawić podam tyko jeden przykłąd - pani ta od dłuższego czasu nie chodziła na zebrania wspóloty bo wiedziała, że wspólnota oczekuje rozliczenia jej kadencji, ale doskonale manipulowała innymi i jak już nie miała argumentów to zawsze sugerowała że zarząca podmienił dokumenty bo ona nie pamięta żeby takie uchwały były głosowane (przypominam, że sama nie chodziła na zebrania więc jak mogła pamiętać głosowania w których nie uczestniczyła?) I część ludzi jej wierzyła.
Żeby być sprawiedliwym muszę też poruszyć temat manipulacji przez zarządców. Tutaj też zdarzają się czarne owce. Dawniej jak rozpoczynałem działalność w tej branży istniało coś takiego jak etyka zawodowa i komisja która badała wszystkie zgłaszane jej przpadki. Decyzją tej komisji można było nawet stracić uprawnienia do wykonywania zawodu zarządcy. Teraz nastąpiło "uwolnienie" zawodu i nie trzeba mieć żadnych uprawnień, predyspozycji, nie trzeba mieć nawet podstawowej wiedzy. Nikt nikogo nie sprawdza i nie weryfikuje. Pisałem już kiedyś o tym. Uważam, że Państwo powinno być jak najmniej zbiurokratyzowane. Popieram otwarcie zawodu na "świeżą krew" i uważam, że rynek weryfikuje najlepiej, ale sam spotykam się z działaniami administratorów którym sam dałbym czerwoną kartkę i dożywotni zakaz wykonywania zawodu. Chociażby za brak podstawowej wiedzy i manipulowanie ludźmi w celu osiągnięcia prywatnych korzyści. Jak będę miał więcej czasu to opiszę wam przykłady działań młodego chłopaka, który w celu przejęcia wspólnoty douszcza się kłamstw i to prostych do wykrycia w kilka minut nawet dla laika
Brak komentarzy.
...
