Blog
O zarządzaniu i nie tylko...
Dzisiak kilka zdań o fachowcach i ich usługach. Ten wspis jest efektem rozmów jakie ostatnio musiałem przeprowadzić w związku z planowanymi i realzowanyi remontami w naszych wspólnotach. Na początek zbieranie ofert.
Aby przeprowadzić jakiś remont musimy zebrać oferty wykonawców. Im więcej tym lepiej, ale nie chodzi tutaj tylko o ilość ofert, ważna jest też ich jakość. Pisałem już kiedyś o "lewych" ofertach więc zainteresowanych zapraszam do lektury. Zatem zbierając te oferty mam okazję rozmawiać z wykonawcami i przyznam szczerze, że coraz rzadziej są to wykonawcy którym powierzyłbym cokolwiek. Bardzo rzadko zdarza się że wykonawca wie o czym mówi, że potrafi porozmawiać o technologii wykonania, zna się na używanych materiałach i wie jak zachować procesy technologiczne. Mówię to z przykrością jako człowiek który sporo inwestycji przeprowadził, ale też jako integrator systemów i nadzór wykonawców na inwestycjach. Ponadto jako zarządca staram się przedstawić swoim wspólnotom rzetelne informacje o złożónych ofertach i o różnicach pomiędzy nimi (nie tylko o różnicach w cenie, a to właśnie samą cenę widzi przeciętny człowiek). Dwa przykłady z ostatiego tygodnia:
Wykonawca I - na oględziny przyjeżdża młody chłopak, przyznaje że on tylko obejrzeć, a wyceniać będzie jego kolega. Ok. Nie widzę w tym problemu, ale brak znajomości podstawowych pojęć zapala u mnie czerwoną lampkę. Druga lampka zapaliła się gdy wysłałem szczegółowe wytyczne co i jak ma być zrobione i otrzymałem wycenę na zupełnie inny zakres prac - "bo tak jak w zapytanu to się nie robi". Pytam czemu tak się nie robi i otrzymuję pokrętną odpowiedź a w zasadzie uniki odpowiedzi. Dla mnie firma już skreślona, ale z ciekawości pytam jeszcze o materiały, producentów, użyte systemy i proces technologiczny. Po tym zapytaniu zaczyna się unikanie kontaktu i brak odpowiedzi na maile. No cóż.
Wykonawca II - to przykład firmy która swoją pozycję buduje tylko na narzekaniu i oczernianiu konkurencji. Właściciel zaczyna spotkanie od standardowego "o panie, a kto panu to tak sp....ł" i zaraz zaczyna narzekać jak to będzie źle robić, jak to niewygodne, jak to normalnie się nie robi ale oni mogą zrobić, ale cena musi być wyższa, itd. Ponadto zauważyłem, że pan nie sprawdza rzeczywistych potrzeb klienta czyli wspólnoty, nie odnosi się do warunków panujących w budynku i z góry zakłada a wręcz próbuje mi wmówić, że jeżeli to ma być zrobione dobrze to tylko on i tylko w "najlepszej" technologii. Gdybym miał to do czegoś porównać, to tak, jakby chciał mnie przewieźć o 100km samolotem i to koniecznie wyczarterowanym dla jednej osoby Boeingiem, bo przecież przejechanie tej trasy samochodem (nawet luksusowym) to niewłaściwe i nieodpowiedzialne zachowanie, a oni dbają o mój komfort i jakość usług. Tylko czy takie są realne potrzeby klienta? Najbardziej rozbawiło mnie straszenie co się rzekomo stanie jeżeli nie zrobimy tego jak on to tłumaczy i jakie problemy będziemy mieli w przyszłości. Postanowiłem zagrać w tę grę, udawałem że się na niczym nie znam i polegam na jego wiedzy i doświadczeniu. Po kilku dniach otrzymałem wycenę (oczywiście zrobioną w specjalnym programie do kosztorysowania), ale kwota była zawyżona blisko 3-krotnie od oferty która prawdopodobnie będzie realizowana.
Na koniec krótka uwaga - jeżeli macie sprawdzonych i zaufanych fachowców to dobrze wiecie, że czasami warto zapłacić za dobrą jakość i fachowe wykonanie nawet więcej, a na termin warto poczekać kilka czy kilkanaście miesięcy. Po prostu można planować remonty z większym wyprzedzeniem. Ale pamiętajcie, że sama cena nie jest wyznacznikiem jakości i to zarówno usług jak i materiałów, Nie zawsze też ten który lepiej "gada" i opowiada jest lepszym fachowcem.
Jak wspomniałem w tytule - robienie rzeczy porządnie jest ginącą sztuką. Dziś coraz częściej wykonawcy stawiają na słabą jakość i szybki zarobek, albo szukają "jelenia" którego można skroić na dużo większą kasę tak naprawdę nie oferując mu nic czego by potrzebował.
Uważajcie i doceniajcie Fachowców bo wkrótce wyginą
...
