Blog
O zarządzaniu i nie tylko...
Wszystke dzisiejsze wpisy są ze sobą powiązane gdyż dotyczą ogrzewania. Niniejszym wpisem chciałbym (przynajmniej na razie - do czasu kolenych doświadczeń lub Waszych pytań) zamknąć ten temat. Opisując temat parametryzacji i konkretnych oszczędności przyszła mi do głowy jeszcze jedna myśl i jeszcze jeden przykład.
Kilka tygodni temu przejęliśmy w zarządzanie wspólnotę która posiada własną kotłownię. Jak wiecie lubię wiedzieć co w naszych wspólnotach piszczy, więc wiele rzeczy (zwłaszcza na początku) staram się sprawdzać osobiście. W tym przypadku sprawdziłe też kotłownię, m.in. sterownik kotła i pompę obiegową. I w oczy rzuciły mi się dwie rzeczy. Pompa obiegowa top producent i top jakość ze sterowaniem elektronicznym, ale ustawiona na maksa i bez wykorzystania elektroniki. Czyli wspólnota zapłaciła kilkanaście tysięcy a mogła kupić pompę kilka tysięcy taniej lub wykorzystać automatykę w tej którą ma. I tak na dzień dobry wykorzystaliśmy kilka funkcji i zmieniłem kika parametrów samej pompy. Ponadto okazało się, że parametry w kontrolerze kotła też są ustawione na ustawieia fabryczne i nie uwzględniają charakterystyki budynku. Na początek zmieniłem te oczywiste. Kilka dni później kontrola poprawności i ponowna zmiana ustawień. Jutro jadę na kolejną kontrolę i dalsze parametryzowanie. Jeszcze to potrwa, ale zapewne uda się osiągnąć wymierne korzyści.
Na koniec chciałbym podzielić się z Wami pewnym doświadczeniem z ostatnich dni, którego efekt był zaskoczeniem także dla mnie. Potraktujcie to jako ciekawostkę. Postaram się opisać temat krótko. W jednym budynku (lokalu) był problem z kotłem CO w którym właściciel palił najczęsciej drewnem, ale czasem też czymś innym. Paliło się słabo, Interwencje kominiarza niewiele dały. Niby wszystko ok, ale palenie słabe, a na efekt ciepła trzeba długo czekać. Ze względu na to że lubię mieszkańców i już się trochę znamy postanowiłem im pomóc. Na miejscu wszystko posprawdzałem (na marginesie dodam, że w tym samym budunku robiłem kontrolę po przejęciu i wykryłem kilka nieprawidłowości których nawet kominiarz nie zauważył lub się pomylił) i wpadłem na dość nietypowy pomysł. Ponieważ komin był stalowy i jego struktura pozwalała na to zaproponowałem ciśnieniowe płukanie komina aż do pieca. Oczywiście wszystko przygotowaliśmy i zabezpieczyliśmy. Zużyliśmy około 80l wody i żałuję, że nie zrobiłem zdjęcia tego syfu jaki wypłukaliśmy (nie było czasu i warunków na robienie zdjęć). I efekt który wszystkich zaskoczył. Dzisiaj byłem na sprawdzeniu i ocenie efektów i jestem pod wrażeniem. W piecu pali się rewelacyjnie, rozpala bardzo szybko, nic się nie dymi. Opisuję to jako ciekawostkę, jako coś czego zapewne nikt nie przeprowadzał ale też nikt nie spodziewał się aż takich efektów
...
