Kwestia strychu i części wspólnych we Wspólnocie. Samowolne zajęcie strychu

Blog

 

O zarządzaniu i nie tylko...

Czwartek, Październik 24, 2024, 17:06
Dzisiaj będzie o tym, jak niektórzy potrafią doskonale wykorzystywać słabość Wspólnoty. Przejdę od razu do konkretnego zdarzenia z ostatnich tygodni. Jakiś czas temu przejęliśmy w zarządzanie wspólnotę mieszkaniową, która posiada kilka lokali i dwa strychy. Jeden z tych strychów został ponad 10 lat temu zajęty przez jednego z mieszkańców, który miał małe mieszkanko na poddaszu. Zajął on strych, zamurował dojście i nawet zarządu nie wpuszczał na zajęte powierzchnie. Oczywiście za zajęte metry nie płacił żadnych opłat. Za samo zajęcie też nic nie uregulował. A wcześniej zobowiązywał się jakoś to uregulować. Wspólnota nie miała wsparcia u pani administrator, Zarząd próbował coś zwojować, ale ich niewiedza lub brak doświadczenia powodowały, że efektów nie było żadnych. Dodatkowo cwaniactwo pana który zajął strych i straszenie mieszkańców sądami spowodowało, że wspólnota nie była w stanie nic zmienić. I tak było przez lata...
Po przejęciu przez nas wspólnoty zajęliśmy się w pierwszej kolejności ważniejszymi tematami, ale po kilku miesiącach przyszedł też czas na zajęcie się strychem. Tym bardziej, że wspólnota przygotowywała się do kapitalnego remontu dachu i potrzebowała środków. Należało też uregulować kwestię strychu by wiedzieć jaki zakres prac jest do realizacji, bowiem planowaliśmy razem z remontem dachu ocieplenie strychu, dachu i ścian. I teraz zaczyna się część właściwa tego wpisu.
Na zebranie wspólnoty na którym miały być omawiane sprawy remontu przygotowaliśmy również uchwały mające na celu uregulowanie spraw strychu. Nigdy do niczego wspólnot nie zmuszamy, więc przygotowaliśmy różne warianty uchwał. Dzięki temu mieszkańcy mogli zdecydować czy zachować strych, przekazać go mieszkańcowi który go od lat używa, czy może sprzedać osobie trzeciej. Kwota sprzedaży też wymagała uzupełnienia, ale zrobiliśmy wyliczenia jakie będą koszty docieplenia strychu i zreferowałem mieszkańcom te koszty. Niczego nie narzucałem, przedstawiłem tylko realne koszty i różne możliwości. Co ważne – pan zaproponował wykup strychu za kilka tysięcy, a koszt samego docieplenia części którą zajmowałby wyniósłby kilka razy więcej. Zaproponowałem Wspólnocie, że może sprzedać ten strych w tym stanie w jakim jest teraz za te kilka tysięcy jakie pan proponował lub zrobić generalny remont dachu, docieplić go, docieplić podłogę i położyć nowe płyty i wtedy cena powinna być wyższa o koszt tych prac. Moim zdaniem uczciwa propozycja i zwracająca tylko koszt remontu. Nic więcej. Mieszkańcy nie podjęli decyzji na zebraniu, ale uchwały zostawiłem do głosowania i do zastanowienia się.
Tydzień później do naszego biura przyjeżdża pan który zajmował strych. Przyjeżdża z pretensjami, że próbuję skonfliktować mieszkańców, że nie znam sytuacji, że on ma papiery na ten strych ale ich nie pokaże bo bym je wykorzystał do skłócenia mieszkańców, itd. Pan miał do mnie żal, że próbuję wyprostować dziwną sytuację i bezprawne zajęcie części wspólnych. Co więcej – na koniec próbował grozić mi, że jeżeli „nie załatwię tej sprawy polubownie" (czyli po jego myśli) to pozwie wspólnotę do Sądu i wygra bo był u prawnika i prawnik mu powiedział że „jest na prawie".
Jak widzę na mieszkańców takie groźby działały, ale my nie boimy się iść do Sądu. A ta sprawa jest jasna i klarowna: pan zajmuje i bezprawnie utrudnia korzystanie z części wspólnych dla innych właścicieli. Dodatkowo nie płaci za to ani złotówki nie mając żadnych dokumentów potwierdzających własność. Zapewne gdyby takowe miał to już dawno zmieniłby zapisy w Księgach Wieczystych. A te na dzień dzisiejszy jasno mówią, że strych jest częścią wspólną i nie jest przypisany do żadnego z lokali. Czy zatem na pewno jest „na prawie"? A może próbuje nas (wspólnotę) zastraszyć?

Tom napisał(a):
Wtorek, Listopad 19, 2024, 18:31
Mieszkańcy we wspólnocie o niczym nie decydują. Nie mógł Pan zaoferować żadnych projektów uchwał mieszkańcom. Myli Pan mieszkańców z właścicielami którzy tworzą daną wspólnotę mieszkaniową (art. 6 UWL). Zachowanie pana od strychu oczywiście karygodne.
Jarosław Klubkow(...) napisał(a):
Czwartek, Listopad 28, 2024, 13:16
Oczywiście Tom ma rację. We wspólnotach nie decydują mieszkańcy tylko właściciele. Tak też zawsze przygotowujemy uchwały i w ten sposób (uwzględniając właścicieli) zbieramy podpisy pod uchwałami. Proszę o wyrozumiałość - często przypominam na tym blogu, że opisuję sytuacje w sposób uproszczony lub przyjmując pewne skróty myślowe. Tak też było w tym wpisie. Używałem tutaj słów 'właściciele' i 'mieszkańcy' zamiennie, ale wierzę w to, że nasi czytelnicy wiedzą, że decyzyjność we wspólnocie mają tylko właściciele. Jeżeli kogoś wprowadziłem w błąd - dziękuję Tom'owi za uwagę i wyjaśnienie.
Takie uproszczenie bierze się z jeszcze jednego powodu. Z mojego doświadczenia wynika, że na zebrania przychodzą tylko mieszkańcy będący właścicielami. Dlatego bardzo często zwracam się do nich jako do mieszkańców. To dużo ułatwia i jest dla wszystkich zrozumiałe. A jednocześnie nie wprowadza błędów np. w zbieraniu podpisów - bo innych osób poza właścicielami na zebraniu nie ma.
Dziękuję za czujność :)
(*) Pola obowiązkowe

...

Strona zbudowana z Kopage
← Zbuduj swoją teraz
Ta strona może korzystać z Cookies.
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.

OK, rozumiem lub Więcej Informacji
Informacja o Cookies
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.
OK, rozumiem
Powered by Kopage