Niezrozumienie i negatywne nastawienie wobec Zarządcy - część II

Blog

 

O zarządzaniu i nie tylko...

środa, Październik 16, 2024, 18:58
I kolejne 2 przykłady jak można źle interpretować słowa i działania Zarządcy, lub wręcz jak można sprzecznie postępować wobec tego co się mówi - czyli mówić jedno a robić coś zupełnie innego

Przykład III: W jednej wspólnocie Pani „zgłaszała" nam problemy w swojej piwnicy. To "zgłoszenie" to opowiadanie sąsiadom o swoim „problemie", ale jednocześnie unikanie kontaktu z Zarządcą. W końcu jeden z sąsiadów tej Pani informuje nas o tym co ta Pani opowiada innym, my kontaktujemy się z Panią, chcemy sprawdzić co się dzieje w jej piwnicy. I co? I Pani twierdzi, że ma w swojej piwnicy pewien problem od lat, ale nie chce nam otworzyć pomieszczenia w celu weryfikacji. W międzyczasie sprawdzałem archiwalną dokumentację tej wspólnoty w innych celach, a przy okazji trafiłem na protokół sprzed kilku lat sporządzony przez poprzedniego Administratora, w którym Pani zgłasza problemy w swojej piwnicy, ale jednocześnie odmawia otwarcia tej piwnicy dla komisji która miała za zadnie sprawdzić te problemy. W związku z Pani reakcją proszę Zarząd tej wspólnoty o komisyjne odwiedzenie tej mieszkanki i sprawdzenie jej piwnicy. Wyznaczamy termin, pukamy do drzwi i....... Pani otwiera drzwi, ale oznajmia nam że musi wyjść na pociąg i nie może nas wpuścić. I tak w kółko – albo wymówka że właśnie wychodzi, albo nieotwieranie drzwi i udawanie że nikogo nie ma w domu (nawet jak widzimy że właśnie wróciła), albo krzyki i wyzwiska (najczęsciej jak spotykamy się w cztery oczy, bez świadków), albo wręcz uciekanie (dosłownie) przed Zarządcą. Na ostatnim zebraniu Pani poruszyła temat swoich „problemów z piwnicą", ale jednocześnie nie docierają do niej tłumaczenia że powinna udostępnić pomieszczenie by sprawdzić te problemy i jeżeli rzeczywiście one występują to je usunąć. Znowu zatem występuje problem ze zrozumieniem. Zrozumieniem, że Zarządca nie ma mocy nadprzyrodzonych i nie widzi przez ściany. Zrozumieniem, że jeżeli czegoś oczekujecie od Zarządcy to współpracujcie z nim. Chyba że nie chcecie nic naprawiać a może nawet nie macie żadnych problemów...

Przykład IV: Nieprzyjemne zapachy na klatce. Mamy zgłoszenia od jednej z mieszkanek, że w jej klatce brzydko pachnie (delikatnie mówiąc). Pani skarży się na pranie wystawiane przez sąsiadkę na korytarz, skarży się na sprzątaczkę że źle sprząta, używa starego śmierdzącego mopa i nie używa płynów do mycia. Skarży się nawet na „śmierdzących sąsiadów". Sprawdzamy wszystko, rozmawiamy ze sprzątaczką, rozmawiamy z właścicielką firmy sprzątającej, odwiedzamy nieruchomość, wszystko weryfikujemy i kontrolujemy. I co się okazuje? Prawda jest taka, że to pani która skarży się na brzydki zapach trzyma w mieszkaniu dwa duże psy i nie dba o ich higienę. Po otwarciu jej drzwi nieprzyjemny zapach w kilka chwil wypełnia całą latkę schodową, a po przejściu przez klatkę z psami zapach jest wręcz drażniący. I Panie nie widzi w tym nic złego. Uważa że jej psy nie smierdzą a śasiedzi są złośliwi. Nie rozumiem jednak jak można nie czuć zapachu własnych psów i winą obciążać sąsiadów. Jak można wykazać się taką ignorancją wobec własnego postępowania i nie dopuszczać do zrozumienia prawdy? Czyli przysłowiową drzazgę w oku sąsiada widzimy, ale belkę we własnym oku już nie...


Brak komentarzy.
(*) Pola obowiązkowe

...

Strona zbudowana z Kopage
← Zbuduj swoją teraz
Ta strona może korzystać z Cookies.
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.

OK, rozumiem lub Więcej Informacji
Informacja o Cookies
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.
OK, rozumiem
Powered by Kopage