Blog
O zarządzaniu i nie tylko...
Piątek, Marzec 7, 2025, 11:54
27. Jak sprawdzać wykonawców?
Znowu szeroki i trudny do omówienia w kilku zdaniach temat. Już wielokrotnie poruszałem zagadnienia związane z wykonawcami, kierownikami budowy, inspektorami nadzoru. Nie jest łatwo znaleźć dobrych i profesjonalnych fachowców. Jeżeli do tego jeszcze chcemy by ich ceny były przystępne, a terminy realne to już ocieramy się o coś niemalże niemożliwego. Ja jeżeli mam dobrych fachowców to terminy rezerwuję z dużym wyprzedzeniem. Wielu z nich mam z polecenia/przez znajomych, ale nawet wtedy ich kontroluję. Zdarza się bardzo często, że nawet ci najlepsi popełniają błędy jeżeli ich nie przypilnujemy. Nie mniej jednak warto zawsze jasno określać na czym nam zależy, na co trzeba zwrócić szczególną uwagę oraz jakiej jakości i efektu końcowego oczekujemy.
Nie potrafię w kilku słowach doradzić jak sprawdzać kontrahentów. U mnie w pierwszej kolejności do głosu dochodzi jakaś intuicja czy doświadczenie. Po kilku zdaniach z wykonawcą już wiem czy rozmawiam z fachowcem i wiem czy będziemy dalej współpracowali. Jeżeli później zmieniam zdanie to tylko z powodów oczywistych – jeżeli koszty lub terminy proponowane przez kontrahenta są nierealne, albo jeżeli kontakt z drugą stroną jest utrudniony (nie odbiera telefonów, nie odpowiada na maile, ciągle coś przekłada i odsuwa, nie dotrzymuje obiecanych terminów np. złożenia oferty).
Poza tym bardzo lubię sprawdzać efekty prac tych ludzi. Pisałem kiedyś już o tym jak jeździłem po obiektach by sprawdzić efekty końcowe i jakie były tego skutki.
Jeżeli współpracujemy z kimś po raz pierwszy to częściej pojawiam się na budowie i zaglądam we wszystkie kąty. Nie wiem jeszcze czy wszystko co ustaliliśmy na etapie oferty i umowy będzie w 100% zgodne z oczekiwaniami i staram się wszystko prostować na bieżąco. Jeżeli współpracujemy już dłuższy czas to raczej wiem czego po danym wykonawcy mogę się spodziewać, a mimo to i tak wizytuję budowę i sprawdzam całość.
Jedna rzecz jaką mogę spokojnie polecić wszystkim to ograniczyć zaufanie do minimum. Polecam nie ufać wykonawcom, nie ufać przedstawicielom handlowym, nie ufać inspektorowi, nie ufać projektantowi, nie ufać ludziom.
Znowu szeroki i trudny do omówienia w kilku zdaniach temat. Już wielokrotnie poruszałem zagadnienia związane z wykonawcami, kierownikami budowy, inspektorami nadzoru. Nie jest łatwo znaleźć dobrych i profesjonalnych fachowców. Jeżeli do tego jeszcze chcemy by ich ceny były przystępne, a terminy realne to już ocieramy się o coś niemalże niemożliwego. Ja jeżeli mam dobrych fachowców to terminy rezerwuję z dużym wyprzedzeniem. Wielu z nich mam z polecenia/przez znajomych, ale nawet wtedy ich kontroluję. Zdarza się bardzo często, że nawet ci najlepsi popełniają błędy jeżeli ich nie przypilnujemy. Nie mniej jednak warto zawsze jasno określać na czym nam zależy, na co trzeba zwrócić szczególną uwagę oraz jakiej jakości i efektu końcowego oczekujemy.
Nie potrafię w kilku słowach doradzić jak sprawdzać kontrahentów. U mnie w pierwszej kolejności do głosu dochodzi jakaś intuicja czy doświadczenie. Po kilku zdaniach z wykonawcą już wiem czy rozmawiam z fachowcem i wiem czy będziemy dalej współpracowali. Jeżeli później zmieniam zdanie to tylko z powodów oczywistych – jeżeli koszty lub terminy proponowane przez kontrahenta są nierealne, albo jeżeli kontakt z drugą stroną jest utrudniony (nie odbiera telefonów, nie odpowiada na maile, ciągle coś przekłada i odsuwa, nie dotrzymuje obiecanych terminów np. złożenia oferty).
Poza tym bardzo lubię sprawdzać efekty prac tych ludzi. Pisałem kiedyś już o tym jak jeździłem po obiektach by sprawdzić efekty końcowe i jakie były tego skutki.
Jeżeli współpracujemy z kimś po raz pierwszy to częściej pojawiam się na budowie i zaglądam we wszystkie kąty. Nie wiem jeszcze czy wszystko co ustaliliśmy na etapie oferty i umowy będzie w 100% zgodne z oczekiwaniami i staram się wszystko prostować na bieżąco. Jeżeli współpracujemy już dłuższy czas to raczej wiem czego po danym wykonawcy mogę się spodziewać, a mimo to i tak wizytuję budowę i sprawdzam całość.
Jedna rzecz jaką mogę spokojnie polecić wszystkim to ograniczyć zaufanie do minimum. Polecam nie ufać wykonawcom, nie ufać przedstawicielom handlowym, nie ufać inspektorowi, nie ufać projektantowi, nie ufać ludziom.
Piszę to w pozytywnym znaczeniu – ufaj, ale sprawdzaj. Już wielokrotnie miałem przypadki, gdzie projektant prawdopodobnie z przyzwyczajenia zaprojektował inny przekrój przewodu niż chcieliśmy, wykonawca chcąc przyśpieszyć prace przymykał oko na zachowanie procesu technologicznego, handlowiec chcąc sprzedać produkt który mu zalega na sklepie lub który ma krótką datę ważności próbował przekonać nas do produktu gorszego/droższego/zamiennego.
Wspomnę tutaj o jeszcze jednej rzeczy która ma związek nie tylko z wyborem wykonawcy, ale sposobem postrzegania opinii innych, czy też postrzeganiem różnych procesów. Jako praktyk (nie tylko teoretyk) mam dostęp do rzeczy i wiedzę które dla wielu ludzi są niedostępne. Planuję opisać to w kolejnych wpisach, gdyż wielu z Was zapewne będzie zdziwiona rozbieżnością między praktyką a teorią. Ja sam podczas wielu doświadczeń praktycznych czy przy okazji pomiarów byłem zaskakiwany określonymi efektami, ale ich skala zaskoczyła mnie jeszcze bardziej.
Wspomnę tutaj o jeszcze jednej rzeczy która ma związek nie tylko z wyborem wykonawcy, ale sposobem postrzegania opinii innych, czy też postrzeganiem różnych procesów. Jako praktyk (nie tylko teoretyk) mam dostęp do rzeczy i wiedzę które dla wielu ludzi są niedostępne. Planuję opisać to w kolejnych wpisach, gdyż wielu z Was zapewne będzie zdziwiona rozbieżnością między praktyką a teorią. Ja sam podczas wielu doświadczeń praktycznych czy przy okazji pomiarów byłem zaskakiwany określonymi efektami, ale ich skala zaskoczyła mnie jeszcze bardziej.
Brak komentarzy.
...
