Blog
O zarządzaniu i nie tylko...
Poniedziałek, Styczeń 13, 2025, 15:24
Dzisiaj opiszę ciąg dalszy kwestii samodzielnego zajęcia strychu. Na początej nadajmy imię głównemu bohaterowii tej opowieści. Proponuję Robercik, ponieważ zachowanie tego pana jest dziecinne więc imię też powinno być dziecinne. Nie mam zamiaru obrażać innych Robertów, ale taki Robercik pasuje tutaj idealnie (tak mi sie kojarzy). Tak przyjmijmy na potrzeby tej historii.
Otóż opisywałem już całą sytuację. Oczywiście nie wdaję się w nieistotne szczegóły i skupiam się tylko na tych najistotniejszych sprawach. Po ostatniej wizycie robercika w naszej siedzibie pojawiły się pewne plotki wśród mieszkańców przedmiotowej wspólnoty, ale także wśród mieszkańców wspólnoty w której mieszka pani z którą robercik ma dziecko. Jest to istotny wątek, ale o nim nieco później. Teraz skupmy się na tym, co robi robercik po tym, jak nie może nas zastraszyć i widzi, że groźby na nas nie działają.
Otóż robercik rozpowiada wszystkim wokół, że wyprowadzamy z konta wspólnoty pieniądze. I to olbrzymie kwoty rzędu 80 i więcej tysięcy złotych. Czy to prawda? Oczywiście nie, ale nie to jest ważne. Dla robercika ważne jest by podkopać naszą wiarygodność u innych. W tym celu robercik rozpowiada również, że nie okazaliśmy mu dokumentów o które prosił. To również możemy podważyć, ponieważ z każdego udostępnienia dokumentów wspólnoty sporządzany jest protokół. Na takim protokole robercik własnoręcznie wpisał o jakie dokumenty prosił i jakie otrzymał. Potwierdził to własnoręcznym podpisem. Ale twierdzi że ich nie otrzymał.
Co jeszcze robi robercik - ano rozpowiada wszem i wobec, że wspólnota nie ma żadnych dokumentów w sprawie strychu, a on ma je wszystkie (ale nie udostępni ich żeby wspólnoty nie skłócać - pokręcona logika przyznacie sami). Tutaj też robercik mija się z prawdą, ponieważ na ostatnim zebraniu przedstawiałem wspónocie kilka uchwał i protokołów z zebrań sprzed 5lat, na których mieszkańcy jasno i kategorycznie odmawiali sprzedaży strychu i domagali się przywrócenia stanu poprzedniego.
Działania robercika we wspólnocie nie przynoszą większych efektów, więc robercik zaczyna oczerniać Zarządcę gdzie tylko może - wśród znajomych, we wspólocie gdzie mieszka jego kochanka z dzieckiem, w miejscu pracy, itd. Jednocześnie robercik cały czas działa aktywnie we wspólnocie: najbardziej aktywne osoby zastrasza (grozi pozwami o pomówienia, straszy podaniem do sądu całej wspólnoty jeżeli sprawa strychu będzie kontynuowana, starszych mieszkańców straszy wysokimi odszkodowaniami jakie będą musieli płacić ze swoich niskich emerytur, jedego z sąsiadów przekupuje, a drugiemu wkupuje się w łaski popierając jego pomysły. I w ten sposób robercik przekonuje całą wspólnotę że trzeba zmienić zarządcę ponieważ obecny to "złodziej, oszust i cwaniak". Te stwierdzenia nakręca również nowy - zaproponowany przez robercika zarządca ale to opiszę w innych wpisach bo to ciekawy temat jak można nie znać podstawowych przepisów a mimo to być administratorem.
Wrócę jeszcz na chwilę do tematu innej wspólnoty w której mieszka pani z którą robercik ma dziecko. Pani ta nie płaci od wielu lat za mieszkanie i w chwili obecnej ma założoną sprawę sądową. Niedługo sprawa ta się zakończy i pani ta zostanie wyeksmitowana z zajmowanego lokalu co oczywiście nie pasuje robercikowi, ponieważ będzie musiał się zaopiekować swoim dzieckiem, a nie wiem czy jego żona zgodzi się przyjąć tą panią i dziecko pod wspólny dach. Tutaj również pojawia się robercik jako obrońca słąbych i uciśnonych. Utrzymuje panią w przekoaniu, że nie musi płacić ani złotówki, nie musi nic robić, a wspólnota nie ma prawa jej eksmitować. By dodatkowo zyskać przychylność mieszkańców tej wspólnoty robercik opowiada mieszkańcom, że z ich konta również znikają ogromne kwoty pieniędzy, a my pobieramy jakieś dodatkowe opłaty za usługi jakie nie były wykonywane. Ale to już temat na osobny wpis...
Jeżeli macie takich robercików w swoich wspólnotach dajcie znać. Imię bohatera oczywiście wymyślone i zbieżność z kimkolwiek przypadkowa
Otóż opisywałem już całą sytuację. Oczywiście nie wdaję się w nieistotne szczegóły i skupiam się tylko na tych najistotniejszych sprawach. Po ostatniej wizycie robercika w naszej siedzibie pojawiły się pewne plotki wśród mieszkańców przedmiotowej wspólnoty, ale także wśród mieszkańców wspólnoty w której mieszka pani z którą robercik ma dziecko. Jest to istotny wątek, ale o nim nieco później. Teraz skupmy się na tym, co robi robercik po tym, jak nie może nas zastraszyć i widzi, że groźby na nas nie działają.
Otóż robercik rozpowiada wszystkim wokół, że wyprowadzamy z konta wspólnoty pieniądze. I to olbrzymie kwoty rzędu 80 i więcej tysięcy złotych. Czy to prawda? Oczywiście nie, ale nie to jest ważne. Dla robercika ważne jest by podkopać naszą wiarygodność u innych. W tym celu robercik rozpowiada również, że nie okazaliśmy mu dokumentów o które prosił. To również możemy podważyć, ponieważ z każdego udostępnienia dokumentów wspólnoty sporządzany jest protokół. Na takim protokole robercik własnoręcznie wpisał o jakie dokumenty prosił i jakie otrzymał. Potwierdził to własnoręcznym podpisem. Ale twierdzi że ich nie otrzymał.
Co jeszcze robi robercik - ano rozpowiada wszem i wobec, że wspólnota nie ma żadnych dokumentów w sprawie strychu, a on ma je wszystkie (ale nie udostępni ich żeby wspólnoty nie skłócać - pokręcona logika przyznacie sami). Tutaj też robercik mija się z prawdą, ponieważ na ostatnim zebraniu przedstawiałem wspónocie kilka uchwał i protokołów z zebrań sprzed 5lat, na których mieszkańcy jasno i kategorycznie odmawiali sprzedaży strychu i domagali się przywrócenia stanu poprzedniego.
Działania robercika we wspólnocie nie przynoszą większych efektów, więc robercik zaczyna oczerniać Zarządcę gdzie tylko może - wśród znajomych, we wspólocie gdzie mieszka jego kochanka z dzieckiem, w miejscu pracy, itd. Jednocześnie robercik cały czas działa aktywnie we wspólnocie: najbardziej aktywne osoby zastrasza (grozi pozwami o pomówienia, straszy podaniem do sądu całej wspólnoty jeżeli sprawa strychu będzie kontynuowana, starszych mieszkańców straszy wysokimi odszkodowaniami jakie będą musieli płacić ze swoich niskich emerytur, jedego z sąsiadów przekupuje, a drugiemu wkupuje się w łaski popierając jego pomysły. I w ten sposób robercik przekonuje całą wspólnotę że trzeba zmienić zarządcę ponieważ obecny to "złodziej, oszust i cwaniak". Te stwierdzenia nakręca również nowy - zaproponowany przez robercika zarządca ale to opiszę w innych wpisach bo to ciekawy temat jak można nie znać podstawowych przepisów a mimo to być administratorem.
Wrócę jeszcz na chwilę do tematu innej wspólnoty w której mieszka pani z którą robercik ma dziecko. Pani ta nie płaci od wielu lat za mieszkanie i w chwili obecnej ma założoną sprawę sądową. Niedługo sprawa ta się zakończy i pani ta zostanie wyeksmitowana z zajmowanego lokalu co oczywiście nie pasuje robercikowi, ponieważ będzie musiał się zaopiekować swoim dzieckiem, a nie wiem czy jego żona zgodzi się przyjąć tą panią i dziecko pod wspólny dach. Tutaj również pojawia się robercik jako obrońca słąbych i uciśnonych. Utrzymuje panią w przekoaniu, że nie musi płacić ani złotówki, nie musi nic robić, a wspólnota nie ma prawa jej eksmitować. By dodatkowo zyskać przychylność mieszkańców tej wspólnoty robercik opowiada mieszkańcom, że z ich konta również znikają ogromne kwoty pieniędzy, a my pobieramy jakieś dodatkowe opłaty za usługi jakie nie były wykonywane. Ale to już temat na osobny wpis...
Jeżeli macie takich robercików w swoich wspólnotach dajcie znać. Imię bohatera oczywiście wymyślone i zbieżność z kimkolwiek przypadkowa
Brak komentarzy.
...
