O (nie)równym traktowaniu i podejściu urzędów do swoich obowiązków

Blog

 

O zarządzaniu i nie tylko...

Wtorek, Luty 18, 2025, 13:20
Dziś temat z codziennego życia zarządcy i zderzenia z biurokratyczną ścianą i podejściem niektórych urzędników.
W jednym z budynków "wywaliło" zabezpieczenie instalacji prądowej. Nie będę opisywał co szczególnie się stało, kiedy i dlaczego, bo to zupełnie nieistotne dla tematu jaki chcę poruszyć.
Otóż zadziałało zabezpieczenie i stało się to dokładnie o godzinie 13.15
Kilka minut później o godz. 13.21 zadzwonił do nas jeden z mieszkańców zgłaszając awarię. 
Kilkadziesiąt minut po tym zgłoszeniu na miejscu był już technik i wymienił zabezpieczenia. O godz. 13.45 zasilanie już było, technik po wymianie zabezpieczenia sprawdzał jeszcze instalację, chciał skontrolować czy coś jeszcze nie zadziałało, wymieniał element którego uszkodzenie spowodowało zadziałanie zabezpieczeń.
W tym czasie - dokładnie o godz. 13.56 na miejscu pojawił się przedstawiciel miasta, który o awarii został powiadomiony przez najemcę lokalu komunalnego. Zobaczcie - 41minut pomiędzy zadziałaniem zabezpieczenia, a obecnością przedstawiciela miasta na miejscu. Super szybkie działanie. Tylko po pierwsze - po co? Jeżeli miasto zostało poinformowane o awarii to wystarczył telefon do nas. Obecność na miejscu zupełnie nie była potrzebna. A po drugie - czy taka błyskawiczna reakcja byłą adekwatna do zaistniałej sytuacji?
Piszę o tym w kontekscie innych spraw które przedstawiciele gminy powinni pilnować i nadzorować, a które bardzo często są załatwiane miesiącami. Piszę o tym nieco zawiedziony ich (miasta, gminy, urzędnika państwowego) działaniami. Jak oni ocś chcą od nas lub od wspólnoty to potrafią działać szybko. Ale jak my ich o coś prosimy, to zawsze mają czas, zawsze mają jakieś terminy na napisanie odpowiedzi (niekoniecznie na załatwienie sprawy), zawsze znajdą usprawiedliwienie dla swojej opieszałości. Nie zawsze tak jest, już iedyś pisałem, że zdarzają się "porządni" urzędnicy z którymi można załatwić wszystkie sprawy i to niemal "od ręki", ale sporo jest też bezdusznych biurokratów którzy swoją wygodę i chęć udowodnienia swojej wyższości stawiają ponad wszystko. 
Jak już wspomniałem piszę o tym nieco rozgoryczony, gdyż często właśnie postawa urzędnika jest jedynym problemem do załatwienia i głównym hamulcem wielu działań.
Prosty przykład: mamy wspólnotę która ma wymieniony dach, od podwórka jest ocieplona, ale ściana frontowa jest brzydka, odrapana, są miejscowe ubytki tynku, ogólnie - przydałoby się docieplenie. I tutaj pojawia się konserwator zabytków który odmawia docieplenia i sugeruje tylko otynkowanie dziur i pomalowanie całości. Straty ciepła są dla niego nieważne. Utracona premia którą wspólnota mogłaby pozyskać na działania termomodernizacyjne również nikogo nie obchodzi. A wszystko to w sytuacji gdy sąsiednie wspólnoty są ocieplone pomimo tego, że posiadały więcej ozdób architektonicznych, ich kształt być ciekawszy, no i wartość historyczna zapewne o wiele większa.
Dlaczego zatem tamte mogły się docieplić? Bo kilka - kilkanaście lat temu na stanowisku konserwatora zabytków była inna osoba. I to jedyny powód. Jedyny hamulec działań. Prawdziwy powód dla którego nie możemy zadbać o wizualną stronę tej i kilku podobnych Wspólnot, A szkoda...

Brak komentarzy.
(*) Pola obowiązkowe

...

Strona zbudowana z Kopage
← Zbuduj swoją teraz
Ta strona może korzystać z Cookies.
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.

OK, rozumiem lub Więcej Informacji
Informacja o Cookies
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.
OK, rozumiem
Powered by Kopage